4 października 2013

PRZEDPREMIEROWO: "Itch. Pasjonujące przygody poszukiwacza pierwiastków" Simon Mayo

Gdy pierwszy raz zobaczyłem pozycję zatytułowaną "Itch. Pasjonujące przygody poszukiwacza pierwiastków", miałem dość mieszane uczucia. Z jednej strony, bardzo lubię chemię i nowy pierwiastek oraz przygody z nim związane zapowiadały się interesująco, z drugiej strony jednak nie wierzyłem, że można stworzyć ciekawą historię z czegoś, co większość młodzieży uważa za zwyczajny szkolny przedmiot. Ponadto, o ile okładka jest ciekawa, o tyle sam tytuł bynajmniej - zapowiada raczej nudne przygody a słowo pasjonujące jeszcze bardziej wzmaga to uczucie. Jak widać, nie oczekiwałem zbyt wiele, ale książka przekroczyła znacząco moje oczekiwania i naprawdę nie żałuję, że po nią sięgnąłem.

Itchingham Lofte mieszka wraz z matką i siostrą w Kornwalii, gdzie wyprowadzili się z Londynu. Rodzeństwo - szczególnie Itch - wyróżnia się spośród rówieśników z nowej szkoły. Chłopak jest o wiele wyższy, mówi z innym akcentem i ma całkowicie odmienne zainteresowania od kolegów z klasy. Nie śledzi sportowych nowinek, nie obchodzą go mecze - jest zafascynowany chemią. Marzy o tym, aby uzbierać całą kolekcję pierwiastków i - aby to uczynić - handluje z Cake'iem, tajemniczym chłopakiem, którego uważa za swojego dziwacznego przyjaciela. Oprócz niego, ma tylko kuzynkę i siostrę - nigdy nie starał się zdobywać przyjaciół, zresztą, nigdy mu na tym nie zależało. Gdy pewnego dnia kupuje od Cake'a uran - jak wtedy mu się wydawało - życie całej jego rodziny diametralnie się zmienia. Od teraz jest na celowniku.

Książka od samego początku wydawała mi się dość nijaka. Oto zwyczajna młodzieżówka, opisująca dość nudnawe życie młodego chłopaka, Itcha. Ponadto, bohater prezentował się naprawdę przeciętnie. Kolejny powielony schemat głównego bohatera nielubianego w szkole, który odkryje coś, co zmieni jego życie. Przyznam szczerze, że takie historie powoli zaczynają mnie męczyć, ale w gruncie rzeczy lekturę czytało się w miarę szybko więc kontynuowałem czytanie. Wciąż oczekiwałem czegoś przełomowego, ale nie działo się nic niezwykłego. Zwyczajne wprowadzenie w świat bohatera, mozolne i ukazujące dobitnie szarość życia Itcha. Nawet wyprawa do kopalni nie przyspieszyła specjalnie akcji. Ku mojemu szczęściu, niedługo potem wydarzenia zaczęły następować po sobie lawinowo, a następnie wsiąknąłem całkowicie w historię rozgrywającą się w Anglii.

W gruncie rzeczy nie spotkałem się jeszcze pomysłem na historię o uczniu, który byłby zafascynowany chemią dzięki swojemu ojcu i na dodatek odkrył przypadkiem nowy, niebezpieczny pierwiastek. Bardzo mi się to podobało, a gdy wreszcie akcja ruszyła do przodu, mogłem zapomnieć o nudnym laniu wody i rozkoszować się ciekawie obmyślaną fabułą, akcją, która parła pewnie do przodu i - wreszcie - tym, co daje książce duży atut. Dzięki Itchowi możemy poznać jedną z nauk ścisłych od praktycznej, niebezpiecznej i fascynującej strony. Wykorzystuje to, co spotykamy na co dzień, aby dosłownie zmienić bieg historii. Nie tak trudno doprowadzić do skutecznego wybuchu, albo uśpić swoje ofiary, jeśli tylko wiemy jak, prawda? Dalsza część akcji opiera się na pościgu, ucieczce, kradzieżach i zmaganiu się z nieuchronną śmiercią, więc jeśli obawiacie się, że książka będzie wciąż bazować na nauce, to jesteście w błędzie. Autor dość szybko porzuca to, co większości wyda się nieciekawe i proponuje w zamian niezwykle szybki i dobitnie wciągający ciąg wydarzeń. Mimo odejścia w stronę akcji, autor wciąż przypomina, że pierwiastek jest skłonny zabić wszystkich dookoła. Na własne oczy widzimy, jak choroba u naszych bohaterów postępuje, a ci mimo wszystko prą dalej i nie poddają się. Było to naprawdę odważne i poruszające, zważywszy na to, iż - aby zabrzmiało to dobitnie - obserwowaliśmy, jak umierali.

Itch, jego kuzynka Jack i siostra Chloe to zgrana paczka, która wspiera się nawzajem i razem rozwiązuje zagadki tajemniczej skały. Jest to naprawdę miła odmiana, rzadko bowiem spotykam w książkach rodzeństwo, które co najmniej się toleruje, a tu proszę. Jack zaś to zaradna dziewczyna i kuzynka brata i siostry. W trójkę czują się najlepiej, chodź Chloe jest od obu młodsza o kilka lat. Jak w każdej książce znajdą się źli bohaterowie, np. nauczyciel z chemii, oraz ci lepsi i godni zaufania, jak pan od geografii. Cóż, nie trudno już zauważyć, że postacie z książki są dość słabo wykreowane. Świat jest w "Itchu" bardzo czarno-biały. Na dodatek, każdy ma wyznaczoną rolę i odkrywa ją jak najlepiej umie. Zdarzały się ciekawsze i spontaniczne decyzje, ale zmieniły mojej ogólnej opinii. Nie jest najgorzej, poza tym nie spodziewałem się, że bohaterowie mogliby być jak z krwi i kości, ale jednak muszę zwrócić na to uwagę.

To, że postacie były papierowe, nie zmienia faktu, że ich losy bardzo mnie interesowały i poruszały. W całej historii pojawia się bardzo silny przekaz o wzajemnym zaufaniu i poświęceniu. Nie zabrakło heroicznych wyczynów dla dobra drugiej osoby, oraz oddania sprawie najwyższej wagi, nawet narażając tym samym swoje życie. Mimo przeciwności losu, bohaterowie - przecież rodzina - trzymali się razem i nigdy nie wątpili w to, że dokonają niemożliwego, jeśli połączą siły (nawet umierając przez niebezpieczną chorobę). Jest to bardzo ważny morał książki i z pewnością będzie zdecydowanym przekazem dla potencjalnej młodzieży sięgającej po tę pozycję.

Cóż mogę jeszcze dodać? Język autora był luźny i przyjemny - zdecydowanie czytało się szybko i miło. Opisy świata były zwięzłe ale nietrudno było sobie wyobrazić bohaterów czy miejsca akcji, więc jest to również plus. Myślę, że autor pisał pozycję myśląc szczególnie o młodzieży, co widać i co doceniam, gdyż jego zamierzenie zostało pomyślnie zrealizowane.


Czas już podsumować. Z początku książka wydaje się nijaka, ale mam nadzieję, że nikogo to nie zrazi, gdyż naprawdę warto zapoznać się z dalszym ciągiem historii, który jest niezwykle ciekawy. Opowieść została dobrze obmyślana i przekazana prostym i luźnym językiem. Bohaterowie, choć dość papierowi, mogą być podziwiani za oddanie sobie oraz poświęceniu dla idei i misji, którą tylko oni mogą spełnić. Ciekawi mnie ponadto zakończenie książki i zastanawiam się, co wydarzy się dalej. Oceniam na 6,5 na 10. 


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję:
Udostępnij:

12 komentarzy:

  1. Całkiem niezła recenzja. Nie wiem jednak, czy mam ochotę to przeczytać. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja chętnie sięgnę, jak tylko nadarzy się okazja :D
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mieszane uczucia, ale ostatecznie nie mówię nie

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym osądzała po samym tytule, to jestem pewna, że nawet nie rzuciłabym na nią okiem. Po Twojej recenzji dalej nie pałam entuzjazmem, ale na pewno mam cieplejsze myśli o niej. Zdecydowanie jest to coś nowego. Z przykrością stwierdzam jednak, że nie sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią kiedyś sięgnę. Ciekawy pomysł= świetna lektura. Mam nadzieję, że mi spodoba się bardziej niż Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że chcesz przeczytać - mimo słabego początku, dalsza część książki jest naprawdę warta uwagi i nie odstaje od innych książek młodzieżowych. A pomysł jest naprawdę oryginalny. Dodam tylko, że czasem pomysł może być świetny ale wykonanie zniszczyć wszystko :c Tym razem tak nie było, wiec zachęcam!

      Usuń
  6. Hmm...
    Tytuł mnie nie zachęcił, bo z chemią spotykam się codziennie w labolatorium. Może po nią sięgnę jak bd miała więcej czasu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że ta książka nie byłaby wcale taka zła i warto byłoby ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam książki z wartką akcją! Kiedy premiera? Coś mi mówi, że ją kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W gimnazjum uwielbiałam chemię i właśnie z nią chciałam związać swoje życie, ale wyszło na to, że mam rozszerzoną biologię, a z chemią spotykam się na przedmiotach zawodowych, więc nie jest tak źle. Myślę, że książka przypadłaby mi do gustu pomimo nijakiego początku, :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawiodłam się. Myślałam, że ta książka będzie dużo lepsza...

    OdpowiedzUsuń
  11. Zwróciłam na nią uwagę przy okazji tworzenia zapowiedzi. Sama nie wiem, czy powinnam się z nią śpieszyć, czy zostawić na luźniejszy czas. W każdym razie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego dziękuję za każdy komentarz!