23 czerwca 2015

#6 Czas na fiszki! Nareszcie wakacje...

Witajcie wszyscy! O mój boże... Porobiło się. Nie zaglądałem tu od kilkunastu dni, bardzo za to przepraszam. Niestety zakończenie roku to była istna udręka. Czułem się jakbym uczestniczył w biegu z przeszkodami - pędzisz coraz szybciej, a każdy nauczyciel po kolei rzuca ci kłody pod nogi. Czasu praktycznie nie było... a jeśli był, to spałem ale udawałem, że mam życie. Skończę jednak swoje pesymistyczne i niezachęcające opisy bowiem... nastały wakacje! Oficjalnie jeszcze nie, ponieważ musimy zaczekać do piątku, ale jak dla mnie dwa miesiące wolnego stały się już faktem. Niestety póki co pogoda nie dopisuje, a ja zaczynam tęsknić za ciepłym słoneczkiem, które wręcz praży, gdy tylko się wyjdzie... Ale właściwie to może nawet śnieg padać, byleby wolne nigdy się nie skończyło :)

Czas na fiszki! Po trzytygodniowej przerwie wracamy do regularnej, systematycznej i bardzo intensywnej nauki norweskiego. Pierwszym i oczywiście najważniejszym punktem mojego programu nauki będą fiszki od wydawnictwa Cztery Głowy. Dla przypomnienia, uczestniczę w projekcie, w ramach którego otrzymałem zestaw fiszek od poziomu pre-A1 to poziomu A2 włącznie. Tak zwany Starter już ukończyłem i dał mi on świetną podstawę do kontynuowania nauki na poziomie A1, co właśnie czynię :)

Jeśli chodzi o sam zestaw A1 jestem bardzo zadowolony. Ciekawe jest to, iż pojawiają się tam słowa wcale nie oczywiste jak na tak niski poziom; działy typu ekologia czy media są wręcz na samym początku. Nie mówię oczywiście, że jest to coś złego - wręcz przeciwnie, warto poszerzać zasób słów z wielu dziedzin! Wspominam o tym jednak bo uważam to za dość osobliwe, porównując to z moją nauką angielskiego, gdzie takie słowa poznawałem dopiero po wielu latach nauki.

Obecnie przejrzałem około 200 słówek, co stanowi mniej więcej jedną piątą zestawu. Jaki mam cel? Zwlekam z zamieszczeniem deklaracji, przepraszam. Nie czuję się jednak pewnie i nie wiem, czy narzucenie sobie terminu niebezpiecznie bliskiego zamiast mnie motywować, pokaże mi jak wiele nie umiem i jak niesumienny jestem. Planuję jednak zakończyć zestaw A1 do końca lipca, ostatecznością jest 15 sierpnia, kiedy wylatuję do Norwegii. Chciałbym już wtedy być na poziomie w miarę komunikatywnym.

Norweski inaczej? Postanowiłem uczyć się również w inny sposób - czytając newsy. Ściągnąłem na telefon bardzo fajną aplikację 'Norske Aviser', gdzie mam dostęp do wszystkich najważniejszych ogólnokrajowych i lokalnych dzienników norweskich. To oczywiste, iż newsy takie są pisane dość trudnym językiem, ale muszę wam powiedzieć, że już próbowałem i jak się okazuje - jeśli otworzę słownik i solidnie nad artykułem popracuję, to jestem w stanie zrozumieć niemalże cały. Nieznajome słówka będę wynotowywać i uczyć się ich w programie Anki :)

Angielski. Cóż, angielski jest dla mnie najważniejszym językiem obcym - z wiadomych względów. W drugiej klasie liceum chciałbym przystąpić do olimpiady (w laureata celuję w trzeciej klasie, ale już teraz chciałbym się wspiąć na jakiś szczebel), dlatego zamierzam ostro przygotowywać się w ciągu wakacji. Jestem w klasie dwujęzycznej i mam naprawdę dobrego nauczyciela, dzięki temu też wiem, na co poświęcić czas, z jakich materiałów korzystać i co powinienem szlifować. Dodatkowo mam bardzo ambitny, aczkolwiek przyjemny plan. O nim tuż poniżej.

Książka. Już w poprzednie wakacje udało mi się przeczytać jedną książkę w języku angielskim (notabene nie wydaną po polsku). Była to jednak typowa książka young adult, zatem nie mogła być bardzo wymagająca. Tym razem chciałbym sięgnąć po coś ambitniejszego. Nie będzie to poezja czy klasyk literatury, bo raz, że nie przepadam, a dwa, że na pewno nie dałbym rady. Chciałbym sięgnąć po jakieś dobre science-fiction z XX wieku. Na oku mam "Last and First Men" oraz "Starmaker" Stapledon'a, aczkolwiek jeszcze to rozważę. Będzie to jedna jedyna książka jaką w te wakacje przeczytam po angielsku, a to dlatego, że przemielę ją tak, że nie pozostanie ani jedne słówko, czy struktura, którego bym nie znał. Może wydawać się to dziwne lub męczące, ale wcale takie nie jest (już próbowałem). Wypracowałem sobie następujący system: czytam jeden rozdział bez jakiejkolwiek pomocy, staram się zrozumieć tyle, ile jestem w stanie, następnie po przeczytaniu zastanawiam się o czym rozdział był, przywołuję wszystkie szczegóły, następnie siadam i do programu Anki wstukuję kolejno wszystkie słówka, których nie znam. Jeśli coś jest dla mnie wciąż niezrozumiałe, sięgam po pomoc osób biegłych. W taki sposób postaram się opracować całą jedną lekturę. Może być naprawdę fajnie.

Oprócz tego zamierzam też czytać i recenzować. Od dawna nie pojawiła się tu żadna książkowa recenzja... Nie będę się usprawiedliwiać brakiem czasu, bo to nie ma sensu, muszę po prostu przyznać się do tego, że żadna nowość od bardzo dawna mnie nie zainteresowała. Patrzę na kolejne to tytuły wchodzące na polski rynek - wszystkie są takie same, o tym samym, z podobną okładką... Czytam opis i zastanawiam się, czy nie czytałem go przypadkiem niedawno. To przykre, ale po prostu czekam, aż fala antyutopii i literatury apokaliptycznej przeminie i nadejdzie powiew świeżości, jeszcze nie wiem jaki. Chyba że do tego czasu odkryję coś nowego (ostatnio zacząłem sięgać po kryminały, może okaże się, że to jest gatunek, który stanie się dla mnie alternatywą). Mam także ochotę na coś, co opowiada o naszym świecie. Może reportaże, to byłoby interesujące. Chciałbym też zapoznać się z literaturą historyczną. Jakiś emocjonujący thriller osadzony w czasach wojny? Czemu nie. Dramatyczna historia wyciskająca łzy? Chętnie bym sięgnął. Ogólnie chcę spróbować czegoś nowego i wakacje na pewno będą temu sprzyjały.

Okej! To tyle na dzisiaj :) Do piątku jeszcze chodzę do szkoły i przygotowuję projekty na Ligę Klas, abyśmy wygrali i pojechali na pięciodniową wycieczkę, zaś już w sobotę robię ogromne powtórzenie wszystkiego, co z fiszek było do tej pory, a potem ruszam dalej. Ku przygodzie!
Udostępnij:

4 komentarze:

  1. Bardzo ambitnie działasz z tym norweskim, gratuluję i życzę powodzenia. Co do książek po angielsku to powiem ci, że klasyka (mam na myśli Jane Austen, a dokładniej czytam "Dumę i uprzedzenie") jest w miarę łatwa do zrozumienia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli nie tylko ja planuję ambitne wakacje. Już myślałam, że zwariowałam... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie- ciekawe co będzie po utopijnych książkach :) oby nie erotyki, bo nie wytrzymam psychicznie :)
    Gratuluję skończenia roku szkolnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. sposoby na naukę angielskiego?
    Język angielski to dla mnie nie tylko język obcy - to moja pasja i miłość, która zajmuje znaczące miejsce w moim życiu od wielu lat. Zapraszam na http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737 Jeśli chcesz nauczyć się tego wspaniałego języka angielskiego w sposób inny niż w niejednej szkole językowej... jeśli chcesz płynnie mówić po angielsku i poznać go w sposób atrakcyjny, nowatorskie i ciekawe metody - zapraszam na język angielski nauka w Preply.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego dziękuję za każdy komentarz!