28 listopada 2015

#14 Czas na fiszki. Czy norweski jest językiem trudnym?

Listopad nareszcie zmierza ku końcowi. Był to miesiąc męczący, dość ciężki, przytłaczający. Grudzień nie jest może szalenie lepszy, ale mimo wszystko trwa tylko niecałe trzy tygodnie, potem zaś nadchodzą święta i nowy rok, kiedy można spokojnie wypocząć i cieszyć się czasem wolnym.

W dzisiejszym poście chciałbym odpowiedzieć na pytanie, czy norweski jest językiem trudnym. Dodatkowo opowiem o swoich postępach. 

Reakcje. Rozmawiam z przyjaciółmi, jestem u lekarza lub czatuję z kimś na internecie. Dyskusja kieruje się w stronę szkoły, potem zaś najczęściej zahacza o języki. Bez zastanowienia mówię, że uczę się norweskiego. Z kimkolwiek bym rozmawiał, reakcje są takie same. Ogromne oczy zdziwienia, grymas na twarzy, słowa wypowiedziane z niedowierzaniem: "Norweskiego? Ale... czemu?", "Podziwiam, taki język sobie wybrać", "Skąd w ogóle taki pomysł?". Chciałbym powiedzieć, że wyolbrzymiam, ale co najmniej dwa razy zdarzyła mi się wyżej opisana sytuacja. Czy naprawdę aż tak zaskakującym jest fakt, iż uczę się języka wikingów? Zastanówmy się...

Popularność. Norweski nie jest językiem popularnym. Teza, której w sumie nie muszę udowadniać, gdyż każdy przyzna mi rację. Powiem nawet więcej - norweski to język dla wielu osób egzotyczny, porównywany z japońskim, węgierskim czy thai. Z czego to wynika? Mam kilka teorii. Pierwszą z nich jest to, iż norweski wygląda dość... interesująco. Gdy osoba z nim niezaznajomiona spojrzy na nieco dłuższy tekst, zobaczy tam wiele do niczego niepodobnych liter, nieprzyjaznych zbitek literowych i - na pierwszy rzut oka - brak podobieństwa do innych języków, w tym germańskich. Druga sprawa - native speakerów posługujących się norweskim jest znacznie mniej niż chociażby Polaków, a Norwegia - choć dla wielu jest eldorado - nie odgrywa aż tak znaczącej roli globalnie, stąd język norweski jest raczej tym niszowym, przeznaczonym jedynie dla mieszkańców Kraju Północy. Nie wspomnę już o dwóch standardach zapisu i setkach dialektów. Na koniec warto podkreślić brak lub znacznie ograniczoną ilość kursów norweskiego dla tych "szalonych", którzy chcieliby pokusić się o znajomość języka skandynawskiego. Dużo popularniejszy jest szwedzki. 

Mity czy szczera prawda? Język norweski ma naprawdę wiele wspólnego z angielskim i niemieckim. Nie wspomnę tutaj o duńskim czy szwedzkim (które rozumiem na podstawowym poziomie, opierając się jedynie o średnio-zaawansowaną znajomość norweskiego). Nauka setek, jeśli nie tysięcy słów byłaby znacznie trudniejsza, gdyby nie to, że połowę słownictwa "niemalże znałem". Dodatkowo od samego początku nauki nie martwię się gramatyką. Poświęcam jej rzecz jasna czas, często jednak tylko po to, aby zauważyć, że dokładnie tej samej zasady uczyłem się w odniesieniu do niemieckiego czy też angielskiego. Wystarczy wykorzystać zdobytą już kiedyś wiedzę i cieszyć się, iż nie musimy zmagać się z czasami czy rodzajnikami. 

Nordlys (Northern Lights) - zorza polarna
Nie jest jednak tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Wspomniane "odmienne litery" oraz niezachęcające zbitki literowe są rzeczywiście nieprzyjazne. Wiele osób mówi, iż wymowa w języku norweskim to przeszkoda nie do przeskoczenia, inni zaś śmieją się, że jest to kłamstwo jakich mało. Ja wyrażę raczej wypośrodkowaną opinię - wymowa rzeczywiście jest trudna, ale da się ją opanować. A dla pocieszenia powiem jedno - byłem w Norwegii i tam każdy mówi naprawdę inaczej. Do tego stopnia inaczej, iż osoby z dwóch różnych wiosek mogą zupełnie się nie zrozumieć, a akcent niektórych Norwegów jest tak zabawny, że staje się obiektem żartów w miejscu pracy. Dlatego też nawet jeśli nie opanujemy książkowej wymowy każdej z głosek, nikt nam nie zarzuci tego, że nie przykładaliśmy się do nauki. Oczywiście jest również druga strona medalu - to, że każdy mówi inaczej, utrudnia kontakt również obcokrajowcom. Dla mnie wręcz niemożliwym było zrozumienie większości Norwegów. Dopiero po dwóch tygodniach osłuchania się zaczynało do mnie docierać, co mówią mieszkańcy Kraju Fiordów. 

Dodam jeszcze od siebie, że rzecz, która mi osobiście sprawia dużą trudność, to ogromna liczba krótkich słów podobnych do siebie. Najczęściej zaczynają się one na "k" i znaczą zupełnie co innego, a przy tak dużej ich ilości nie jestem w stanie dokładnie zapamiętać, które było które. I tak na przykład kjøre to prowadzić pojazd, kjøtt to mięso, kjøkken to kuchnia, kjølig to chłodny, klokk mądry, kjekk przystojny a kylling to kurczak. Odrobinkę problematyczne, prawda? Mimo wszystko jednak daję radę. Dużym problemem, któremu jednak również stawiam czoła, jest brak odpowiednich materiałów do nauki. W porównaniu z materiałami do hiszpańskiego czy angielskiego, norweska baza podręczników i tym podobnych praktycznie nie istnieje. Na szczęście można jednak znaleźć perełki, z których korzystam i ja.

Czy zatem norweski jest trudny? I tak, i nie. Jestem pewien, iż dla osób, które nie miały styczności z innymi językami germańskimi, norweski może okazać się koszmarem. Dla tych, którzy znają angielski lub niemiecki, ale nigdy nie mieli do czynienia z norweskim, może wydawać się on egzotyczny, dziwny, odpychający. Wystarczy jednak kilka chwil, aby przekonać się, jak wiele jest w norweskim podobieństw do innych języków germańskich (przynajmniej na gruncie podstaw) i że w zasadzie język ten jest bardzo intuicyjny i niemalże sam wchodzi do głowy. Czy polecałbym jego naukę? Nie - jeśli osoba nie jest zainteresowana kulturą i historią Skandynawii i nie zamierza wykorzystać tego języka w praktyce. Tak - jeśli osoba ta jest zakochana w Kraju Fiordów i nie miała nigdy kontaktu z językami obcymi. Zdecydowanie tak - jeśli persona uwielbia Skandynawię, zna choć jeden język germański i ma ochotę rozpocząć naukę drugiego.

Czas na fiszki. Jestem bardzo zadowolony z faktu, iż wreszcie zmierzam ku końcowi. Termin ukończenia zestawu A1 został ostatecznie ustanowiony na koniec grudnia 2015 i jestem pewien, iż go dotrzymam. Powoli spoglądam już na zestaw A2 - rozpocznę go pierwszego stycznia 2016 i mam ambitny plan skończenia tego zestawu do końca roku szkolnego. Rozważam podjęcie wakacyjnej pracy w Norwegii, język byłby wtedy bezcennym narzędziem. Co prawda fiszki wskazują, iż jestem na poziomie A2, ale raz, że nie uwzględnia to w żaden sposób znajomości gramatyki, dwa, że uczę się z wielu innych źródeł (w tym podręczników na poziomie B1) oraz trzy, fiszki nie są w stanie pokazać realnych umiejętności korzystania z leksyki, którą się pozyskało. Można przecież bezmyślnie wkuć słówka, a potem i tak ich nie zrozumieć w tekście, a można zapamiętać np. trzy czwarte, ale być w stanie wykorzystać je w pełni. Z takiego wychodzę założenia - to, jak dobrze znam język, słownictwo i gramatykę zweryfikuje życie, na co czekam. Trzymajcie zatem kciuki, iż do grudnia skończę zestaw pierwszy. Po jego zakończeniu przygotuję ogromną recenzję-podsumowanie.

Przy okazji. Chcielibyście, abym zorganizował konkurs, gdzie wygraną byłoby konto premium z dwoma kursami online za darmo?
Udostępnij:

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Konkurs? Jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja koleżanka mieszka w Norwegii, a szwagier z rodziną tam jeździli. Faktycznie jest to mieszanka dwóch języków, ale ze specyficznym wydźwiękiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak specyficznym :D Oni prawie śpiewają, jak mówią. Ciekawa jest rytmika w tym języku - oni nie mówią monotonnie tylko tak skaczą po słowach. Mnie osobiście się to bardzo podoba :)

      Usuń
  3. Ty to masz talent do języków! ja kiedyś wpadłam na pomysł, że nauczę się sama norweskiego - kupiłam książkę i płytę i poległam na słuchaniu tej płyty. W pewnym momencie nie miałam zielonego pojęcia, co lektor czyta - w norweskim nie wymawia się rożnych liter i się po prostu pogubiłam. I tyle było z tej mojej nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie odpuściłem może dlatego, że na początku nie słuchałem norweskiego xD Gdybym usłyszał coś dłuższego w pierwszych dniach nauki to chyba też bym odpuścił. Uczę się już kilka miesięcy i muszę przyznać, że wymowa jest trudna a Norwedzy mówią bardzo szybko i niewyraźnie :c Dokładnie - pomijają strasznie dużo liter i ciężko się połapać w wypowiedzi. Szkoda jednak, że się poddałaś :\ Może kiedyś przyjdzie dzień, w którym postanowisz wrócić do norweskiego :) W gruncie rzeczy to bardzo fajny język, ale trzeba się przekonać. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie lubię uczyć się języków. Za norweski raczej się nie zabiorę. Powodzenia w nauce!
    Pozdrawiam,
    Artemis
    Zapraszam do siebie :)
    Szczególnie do dyskusji Mole Czytają.
    http://artemis-shelf.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałem próbę choć zapoznania się z tym językiem i jednak zrezygnowałem. Mimo znajomości języka niemieckiego, norweski wydawał mi się zbyt hardcorowy :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego dziękuję za każdy komentarz!