Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dan Krokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dan Krokos. Pokaż wszystkie posty

15 czerwca 2013

"Złodzieje planet" Dan Krokos

Mason wraz z przyjaciółmi odbywa rutynowy lot w kosmos, na pokładzie SS "Egipt". Dwunastolatkowi czas bardzo się dłuży. Wszystko zaczyna nabierać jednak tępa, gdy na horyzoncie pojawia się "Sokół" Tremistów. W jednej chwili spokój i znużenie zmieniają się w walkę o przetrwanie. Czy sytuacja zostanie opanowana? Kto zostanie nowym kapitanem Egiptu? Jak potoczy się historia obu cywilizacji?

"Złodzieje planet" to już druga książka amerykańskiego pisarza Dana Krokosa, którą miałem okazję przeczytać. Lektura jest zupełnie inna od "Obcej pamięci", różni się przede wszystkim narracją i czasem, ale także akcją powieści, która przeniosła się w kosmos. Od samego początku byłem ciekaw, jak nowa odsłona Krokos'a przypadnie mi do gustu. Muszę przyznać, że jestem zachwycony.

Ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej książek o tematyce podróży kosmicznych, zasiedlania innych planet czy walki z obcymi cywilizacjami. Są to tematy bardzo atrakcyjne - szczególnie dla mnie - i każdy pisarz może popisać się czymś nowym, na co nie wpadł nikt inny. W "Złodziejach planet" przez dłuższy czas nic nadzwyczajnego mnie nie zaskakiwało. Oczekiwałem pomysłów, które nigdzie indziej się nie pojawiły ale czytałem historię, którą jakbym już skądś znał. Na szczęście jednak, autor również zdołał popisać się niebywałą wyobraźnią. Bramy, zamki, pazury i rękawice to coś, na co czekałem. Nigdy nie spodziewałbym się jednak, że Krokos tak bardzo mnie zaskoczy; to, co zdarzyło się na Błękitnej Nori wcisnęło mnie w fotel.

Fabuła jest bardzo dobrze przemyślana. Miałem wrażenie, że wszystko dzieje się nie bez przyczyny i każde zdarzenie będzie miało swoje rozwinięcie w przyszłości. Autor dobrze zaplanował intrygę powieści i sumiennie krzyżował plany naszych bohaterów, chociaż momentami zdawało mi się, że naszym kadetom idzie nieco zbyt gładko. Oprócz zwyczajnej walki między rasami, Krokos pokusił się o coś więcej. Przedstawił nam historię, legendę, wciągającą i poruszającą. Wciąż czuję niedosyt i czekam na chwilę, w której będę mógł dowiedzieć się o Ludzie czegoś więcej. Ponadto, cieszę się, że pisarz nie bał się pokazywać (jak to czasem bywa), że opisuje przyszłość - nie zabrakło nowych, ciekawych wynalazków, sztucznej inteligencji i zadziwiających podróży w przestrzeni. Dodatkowo, autor ukazał bardzo poważny problem obu ras (który może dosięgnąć i nas) - zaniedbanie, a w rezultacie zniszczenie swojej własnej planety i potrzeba znalezienia nowego globu, na którym można kontynuować życie.

Oprócz wspaniałej fabuły, do której nie mogę się przyczepić, warto zwrócić uwagę na warsztat pisarza. Mimo małego - jak mogłoby się wydawać - doświadczenia, Krokos dobrze włada piórem przez co jego historia jest naprawdę wiarygodna. Osobiście sądzę, że dość umiejętnie opisywał emocje bohaterów - lepiej, niż miało to miejsce w "Obcej pamięci", dzięki czemu można było poczuć ich smutek, złość czy też radość. Dodatkowo, autor opisuje świat w dobry, ale raczej przeciętny sposób. Jego opisy pozwalały na wyobrażenie sobie miejsc i postaci ale nie zachwycały. Mimo wszystko, sądzę, że książka jest napisana w poprawny sposób, lekkim i przyjemnym językiem.

Ważnym elementem każdej książki są jej bohaterowie. Krokos, w "Złodziejach planet", przedstawił cały szereg różnych postaci. Poznajemy głównie kadetów SS "Egiptu", którzy po obronie statku muszą wyruszyć na walkę o Ziemię. W lekturze spodobało mi się przede wszystkim to, że kilkunastolatkowie muszą objąć stanowiska, niedawno obsadzane przez doświadczonych dorosłych i wyruszyć ramię w ramię z innymi do boju. Poznajemy historię dzieci, na których barki spada zadanie wręcz niewykonywalne. W jednej chwili muszą stać się dojrzałymi żołnierzami. I nie ma co, idzie im naprawdę świetnie. Ale czy nie za świetnie... Czy ktoś, kto przed chwilą stracił rodziców, lub siostrę, jest w stanie bez emocji ruszyć do działania? Krokos wniknął głębiej w emocje ludzi i na pewno długo zastanawiał się, czy Mason i Tom będą w stanie wytrzymać presję. Wytrzymali i o takich właśnie bohaterach czytelnicy chcą czytać.

Ziemianie Ziemianami, w książce pojawiają się przecież obcy! Ale czy tak bardzo obcy, jak nam się wydaje? Zaskakujące podobieństwa są naprawdę przerażające, aż czytelnik dowiaduje się prawdy, która ścina go z nóg. Ale chciałem skupić się teraz na czymś niebywałym. Ktoś, kto wydaje się być naszym wrogiem numer jeden, może w każdej chwili, bezceremonialnie, stać się twoim przyjacielem. To nagłe, ludzkie, dostosowywanie się do realiów i ufność w obliczu zagrożenia naprawdę mną poruszyły. Jak widać, nie tylko wojna leży w naturze człowieka.

Czas już na podsumowanie. "Złodzieje planet" to książka, o której długo nie zapomnę. Krokos od samego początku wciąga nas w niezwykłą, dobrze przemyślaną fabułę, wplata własne pomysły między dobrze znane nam już szablony, ale mimo wszystko nie pozwala nam na nudę. Pisząc książkę używa prostego języka a jego opisy uczuć i świata przedstawionego, są, moim zdaniem, na dobrym poziomie. Bohaterowie dają się lubić i chce się o nich czytać. Momentami zaskakują swoim zachowaniem i nieprzewidywalnością. Dodam jeszcze jedno - na koniec Krokos miażdży nas swoim geniuszem i wyobraźnią. Cieszę się, że miałem okazję zapoznać się z tą pozycją i oceniam ją na 8 na 10.

Za możliwość przeczytania lektury dziękuję wydawnictwu:
Udostępnij:

25 maja 2013

"Obca pamięć" Dan Krokos

Miranda budzi się, zagubiona, w środku miasta. Wie jak się nazywa, ile ma lat, ale poza tym nic. Rusza w stronę galerii handlowej, gdzie liczy na znalezienie pomocy. Wracają przebłyski wspomnień... Ochroniarz. On może jej pomóc. Niestety, nie jest tak jak myślała. Gdy mężczyzna atakuje ją, dziewczyna broni się aż zbyt zręcznie a ludzie wokół zaczynają panikować. Wśród uciekających mieszkańców, Miranda zauważa jednego, niewzruszonego. Tak, jakby cały chaos go nie dotyczył. Petera. Czuje też unoszący się zapach róż...

"Obca pamięć" to debiutancka książka amerykańskiego pisarza Dana Krokosa. Sięgając po nią, sam nie wiedziałem czego się spodziewać. Obawiałem się, że pierwsze dzieło autora może być źle napisane i nieprzemyślane, ale zachęcały mnie naprawdę świetny opis i pozytywne opinie innych czytelników. Ostatecznie i ja się nie zawiodłem.

Pierwsze kilkanaście stron były dla mnie prawdziwą udręką. Nie mogłem przywyknąć do stylu autora a sama bohaterka nieszczególnie zyskała moją sympatię. Poza tym, Krokos skupił się za bardzo na tym, aby pociągnąć akcję do przodu a emocje i odczucia Mirandy zrzucił na boczny tor. Zabrakło mi przede wszystkim tajemniczości; scena w galerii wyglądała dla mnie mniej więcej tak: "Straciłam pamięć; mimo, że wydaje mi się to dziwne niezbyt się tym przejmuję jakby każdemu mogło się to przytrafić". Obawiałem się, że cała historia będzie tak naiwna, ale na szczęście z każdą kolejną stroną było coraz lepiej.

Z początku fabuła wydawała mi się dość prosta. Nie było właściwie wątków pobocznych, a akcja szybko brnęła do przodu. Główna bohaterka niewiele wiedziała o sobie, swojej przeszłości czy też o Domu. W miarę, gdy historia się rozwija, poznajemy kolejne fakty z życia Mirandy, często szokujące czy wręcz nie pasujące do siebie. Obok opowieści o poznawaniu samej siebie na nowo, rozgrywa się zacięta walka między grupami Alfa i Beta oraz usilne powstrzymanie testu (zagłady całego miasta). Nagle sekrety i kolejne pytania wyłaniają się z każdego zakamarka a odpowiedzi jest naprawdę niewiele - choć wystarczająco by zaspokoić na chwilę ciekawość i zachęcić do dalszego czytania, aby dowiedzieć się więcej.  Na sam koniec okazuje się, że Krokos stworzył bardzo skomplikowany świat, o którym tak naprawdę nic nie wiemy.

Autor opisuje historię bardzo dynamicznie. Wciąż coś się dzieje a czytelnik wprost nie może się oderwać. Bohaterowie nie mają ani chwili wytchnienia i jeśli nie są w tarapatach to planują jak prawdopodobnie się w nich znaleźć. Bardzo spodobały mi się momenty walki, szczególnie spotkania oko w oko Mirandy z Grace. Kluczowym momentem był jednak atak na Key Tower, który został przedstawiony w bardzo ciekawy sposób a akcja potoczyła się w niespodziewanym i dramatycznym kierunku. W opisach tych wydarzeń ujawnia się, moim zdaniem, kwintesencja warsztatu autora. Napięcie w trakcie rozmowy Mirandy z nieznaną kobietą, zabawa z ofiarą i dobitne wyjaśnienie jednej z tajemnic, wymiana ognia i ofiary, ucieczka, brutalność... Tak dużo się dzieje, a mimo to, każda z sytuacji jest dokładnie i interesująco przedstawiona, przez co czytelnik wręcz pochłania kolejne strony, tak jak ja.

W "Obcej pamięci" bohaterowie są inni, niż w reszcie książek. Nie znają dokładnie swojej przeszłości i liczy się dla nich tu i teraz. Są to interesujące postaci przede wszystkim, ze względu na to, że możemy razem z nimi poszukiwać prawdy o ich życiu i istnieniu, wczuć się w ich sytuację i obserwować jak się zmieniają, buntują czy też walczą o przetrwanie.

Mimo, że na początku Miranda nie wydała mi się ciekawą osobą, szybko zmieniłem o niej zdanie. Jest to dziewczyna silna, zaradna i wyjątkowo dobrze radzi sobie z utratą pamięci. Szybko daje wiarę słowom Petera a po oswojeniu się z domem stara się żyć tak, jakby nic się nie stało. Mimo wszystko, jej relacje z przyjaciółmi zmieniają się. Jest zmieszana, gdyż kochała wcześniej Noah'a, ale teraz nienawidzi go za to, co jej zrobił, zaś Peter, do którego nic nigdy nie czuła, teraz staje się obiektem jej zainteresowania. Muszę przyznać, że ochoczo przyglądałem się rozwojowi relacji między tą trójką. Wątki miłosne pojawiają się prawie w każdych książkach - jedne są nużące, inne wręcz toksyczne, ale ten był naprawdę intrygujący. Mimo wszystko, zabrakło mi opisu emocji jakie odczuwała dziewczyna - narratorka powieści. Wyglądało to trochę tak, jakby pisarz miał problem z wczuciem się w wykreowaną przez siebie osobę. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach to się zmieni.

Jej przyjaciele z drużyny, Peter, Noah i Olive stanowią zgraną paczkę choć miedzy chłopakami czasem dochodzi do spięć (raz z powodu Mirandy, innym razem z powodu dowództwa Petera). Olive to silna dziewczyna, ale jest raczej szarą myszką. Cicha, spokojna, choć szalona w boju, co raczej wyklucza się ze sobą. Nie za bardzo ją polubiłem, zresztą nie miałem okazji, bo oprócz kilku dialogów, raczej nie przypominała o swoim istnieniu. Bez niej, rzecz jasna, grupa nie miałaby prawa istnieć i naprawdę ją doceniam, ale sympatii we mnie nie wzbudziła - choć antypatii również. Po prostu jest. Noah zaś irytował mnie za każdym razem, kiedy próbował nawiązać bliższe kontakty z Mirandą. Miałem wrażenie, że jest zbyt nachalny i nie potrafi zrozumieć, że popełnił niewybaczalny błąd. Mimo, że uratował kilka razy zespół przed zagładą, i tak go nie lubię. Peter zaś jest postacią przyjacielską, miłą i rozważną. Lubi żartować, ale wie, kiedy zabawa się kończy. Oprócz Mirindy, najbardziej lubię jego i uważam, że oboje pasują do siebie i powinni być razem.

Sądzę, że bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Nie są to sztuczne postaci uwiezione w swoim własnym świecie. Wręcz przeciwnie. Wyłamują się z szablonu, walczą i są gotowi na zmiany. Nie można przewidzieć ich zachowania. W jednej chwili mogą jeść słodycze śmiejąc się do siebie a w drugiej zabijać z zimną krwią. Kochają, nienawidzą, cierpią, poszukują prawdy i buntują się. Naprawdę ich polubiłem i poruszyła mnie ich historia.

"Obca pamięć" Dana Krokos'a jest zdecydowanie warta uwagi. Ciekawa, dobrze zawiązana intryga, szybka i wciągająca akcja, kolejne tajemnice nie dające o sobie zapomnieć, prosty język i narracja pierwszoosobowa to tylko jedne z zalet tej dobrej powieści science-fiction. Nie można nam zapomnieć także o świetnie wykreowanych bohaterowie, wraz z którymi poszukujemy prawdy o przeszłości a także obserwujemy walkę o przyszłość. I mimo kilku niedociągnięć, chciałbym polecić lekturę wszystkim. Książkę oceniam na 8 na 10.


Za możliwość przeczytania lektury dziękuję wydawnictwu:
Udostępnij: