Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafón. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafón. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2013

"Światła września" Carlos Ruiz Zafón

"Światła września" to druga, po "Księciu Mgły", książka hiszpańskiego pisarza, Carlos'a Ruiz'a Zafón'a, z którą miałem okazję się zapoznać. Pierwsza lektura, bardzo przez wszystkich chwalona, nie zaimponowała mi ale nie zraziłem się i postanowiłem poznać inne dzieła tegoż autora. Gdy w bibliotece zobaczyłem "Światła września" nie wahając się wypożyczyłem je. Otrzymałem naprawdę ciekawą historię i cieszę się, że mogłem ją poznać.

Świat Simone Sauvelle, oraz jej dzieci, wali się, gdy jej mąż umiera. Tylko dzięki pomocy sąsiada znajduje bardzo zachęcającą i dobrze płatną pracę jako ochmistrzyni w rezydencji niejakiego Lazarusa Janna. Wraz z Irene i Dorianem wyprowadza się do Normandii, malutkiej mieściny, w której nowinki roznoszą się z prędkością światła. W pierwszy wieczór rodzina poznaje osobiście mężczyznę, który hojnie płaci za ich utrzymanie, ale sama rezydencja budzi w ich obawy i zachwyt - każde pomieszczenie wypełnione jest automatami, zabawkami. Dodatkowo dowiadują się o chorej żonie człowieka i zakazach dotyczących zwiedzania domu. Irene szybko poznaje nowych przyjaciół. Gdy dochodzi do tajemniczego zabójstwa rozpoczyna się walka o przetrwanie.

Gdy zacząłem czytać "Światła września", miałem bardzo silne wrażenie, że książka będzie przypominać "Księcia Mgły". W gruncie rzeczy wiele aspektów się zgadzało - przeprowadzka, nowe miasteczko (nowy dom), na dodatek mieścina leży nad morzem... Zacząłem się zastanawiać, czy Zafón nie miał z zanadrzu czegoś lepszego, ale ostatecznie okazało się, że podobieństwa kończą się już na początku. Potem było coraz lepiej i coraz ciekawiej.

To, co zaskoczyło mnie w książce Carlosa Ruiza Zafóna to swoboda w kreacji różnych historii. Przez kilka stron bohaterowie potrafili recytować niezwykle wciągającą i wiarygodną opowieść. Na dodatek, nie zawsze okazywały się one prawdziwe, a przynajmniej nie wszystkie szczegóły były takie jak w rzeczywistości i w miarę rozwoju książki znajdowaliśmy wraz z bohaterami kolejne elementy układanki, aby wreszcie - na sam koniec - otrzymać kompletną opowieść, która wyjaśni nam wszystko, ale nie koniecznie pomoże w naprawieniu szkód. Mogliśmy poszukiwać odpowiedzi w raz z postaciami i weryfikować słowa mówcy, które brzmiały naprawdę przekonująco. Myślę, że właśnie to najbardziej spodobało mi się w "Światłach września", ale także w "Księciu Mgły".

Bohaterowie w książce byli dość standardowi, ale mimo wszystko ich polubiłem. Irene - przyjacielska, uparta i odważna. Ismael - niemal idealny, przynajmniej w oczach jego dziewczyny, troskliwy i silny psychicznie, jak i fizycznie. Brat Irene - Dorian - zamknięty w sobie (woli swoje hobby, niż znajomych), ale nieustraszony, choć tylko na samym początku. Generalnie postacie ze "Świateł września" nie odznaczali się niczym szczególnym i oryginalnym, ale miło się o nich czytało i z radością oraz zainteresowaniem śledziło ich kroki na drodze do rozwiązania tajemnicy.

Recenzja dość krótka, ale sam nie wiem, co mógłbym jeszcze powiedzieć. Dodać mogę, że akcja od samego początku książki przyspiesza coraz bardziej, aby na koniec pędzić tak szybko, że ledwo możemy nadążyć. Ponadto, autor świetnie opisuje miejsca, w których rozgrywa się akcja, dzięki czemu możemy bez trudu wyobrazić sobie wszystkie zakątki. Mimo wszystko, nie czułem klimatu tej lektury. Nie mogłem wsiąknąć w ten świat i nie wyczuwałem ziejącego z niego mroku i tajemnicy. Była to dla mnie jedynie ciekawa historia dwójki nastolatków, w mieście z domem z zabawkami. Nie mogę jednak nie polecić tej pozycji. Oceniam zaś na 7 na 10.

~

Hej, co u Was? O boże, naprawdę nie wierzę w to, co się dzieje. Czyżby naprawdę jutro był ostatni dzień sierpnia. Kiedy to ja mówiłem, że zostało do końca jeszcze tak dużo czasu? Mimo pewnej dozy strachu, oczekuję już tego 2 września, bo żyję teraz w jego cieniu XD Poza tym przyjdą wtedy moje dwie kochane książki, które udało mi się zamówić na promocji ZNAK'u (czyli "Przez bezmiar nocy" oraz "Kroniki Ellie 3"). Poza tym, nawiązałem współpracę z Zieloną Sową. Jestem naprawdę zadowolony c: Miłego weekendu, pozdrawiam!
Udostępnij:

11 lipca 2013

"Książę Mgły" Carlos Ruiz Zafón

Gdy Max dowiaduje się o przeprowadzce, jest wstrząśnięty. Wszystko to, co znał dotychczas, miało zniknąć i zostać zastąpione drewnianym domem niedaleko plaży, w mieścinie, o której świat nie słyszał. Na szczęście, już pierwszego dnia poznaje Rolanda, nastolatka, który przedstawia mu okolicę oraz ciekawe zakamarki, nieznane innym. Chłopak, szybko po przyjeździe, zauważa, że coś jest nie tak. Spokojny dom, latarnik oraz morskie dno skrywają tajemnice mrożące krew w żyłach. Czy chłopak zdoła je odkryć? Czy poszukiwania odpowiedzi nie doprowadzą go na granicę śmierci?

Carlos Ruiz Zafón to autor, z którego książkami zawsze chciałem się zapoznać. Czytałem coraz to nowe, pozytywne recenzje na temat jego pozycji, więc bez zastanowienia wypożyczyłem "Księcia Mgły", gdy natrafiła się okazja. Mimo wszystko, nie jest aż tak świetnie jak myślałem.

Od początku kolejne strony dłużyły mi się. Zaskakujące tajemnice, które zauważał Max po przyjeździe, przyjmowałem bez większego entuzjazmu, gdyż nie były specjalnie niezwykłe. Dalej, spotkanie Rolanda i wspólna przejażdżka. Znów nic. Właściwie przez całą książkę oczekiwałem przełomu, który nie nastąpił. Chwytałem się kolejnych wątków, mając nadzieję, że zaraz będzie lepiej, ale nawet coś, co z pozoru miało być ciekawe, było raczej zwyczajne. Po prostu nie wciągnąłem się w lekturę. Czułem, że czytam słowa a nie, że jestem wewnątrz historii.

Mimo dość nieciekawie poprowadzonej akcji, mogę szczerze pochwalić sam pomysł na intrygę. Wszystko było dobrze uknute i nie mogę zaprzeczyć, że rozwinięcie historii zaskoczyło mnie, wręcz zszokowało. Ale były to już ostatnie strony książki, a wcześniej do odpowiedzi na kluczowe pytania bohaterowie właściwie się nie przybliżali...

Dodatkowo, w "Księciu Mgły" bardzo męczył mnie wątek miłosny. Nie był raczej pisany na siłę, czy też nachalny, ale zniszczył, moim zdaniem, całą historię. Miało być ciekawie, tajemniczo, z sekretem sprzed lat w tle a wyszło przeciętnie i zbyt słodko, beztrosko. Na dodatek mieliśmy tylko trzech głównych bohaterów, oprócz tego członków rodzin, którzy pojawiali się tylko raz na jakiś czas, więc nie dziwne, że irytowało, gdy dwoje z trzech - nawet w najważniejszych momentach fabuły - zabawiało się a Max stał obok opuszczony...

Właściwie historia Rolanda nie spodobała mi się i nie było mi przykro z powodu tego, co się wydarzyło. Współczułem jedynie Alicji, ale jej chłopak nie wzbudzał we mnie sympatii (lubiłem go może na początku). Najciekawszymi postaciami byli Victor, Kain i pan Fleischman. Historia ich przeszłości, którą zaserwował nam Zafón ustami samego Victora wywarła we mnie prawdziwe emocje i z zachwytem śledziłem dalszy ciąg jego wypowiedzi. Szkoda, że to, co najlepsze, trwało kilka stron.

Warto dodać, że książkę czyta się dobrze nie dzięki porywającej fabule, a dobrym i szczegółowym opisom. Szczególnie, że autor opisywał czasy w trakcie wojny, kiedy nowoczesna technologia jeszcze nie istniała i mieliśmy okazję na zapoznanie się z projektorami, szpulami czy innymi przedmiotami, których nazw nawet nie pamiętam. Ponadto, Zafón wybrał dobrą scenerię na osadzenie fabuły. Spokojne, małe miasteczko, drewniany, przeklęty domek, zatopiony statek i latarnia oraz... ogród z posągami, który był dla mnie nie lada tajemnicą i ciekawą odskocznią od raczej niewciągającego potoku zdań.

No cóż, spodziewałem się niezwykłego dzieła a otrzymałem raczej zwyczajną, choć nie najgorszą powieść. Zaletą lektury nie jest zdecydowanie akcja, która raczej wlecze się po woli, a momenty szaleńczego pędu i zwrotów akcji, trwają zbyt krótko, aby się nimi nacieszyć. Warto pochwalić jednak "Księcia Mgły" za intrygę i niezwykłą, magiczną historię o Kain'ie oraz jego sprzymierzeńcach a także wrogach. Mimo wszystko, miło było śledzić dążenia Maxa do poznania odpowiedzi na pytania, choć robił to nieudolnie a Zafón serwował nam wyjaśnienie wszystkiego niemal od razu, za jednym zamachem... Świetne były też opisy, szczególnie dawnych czasów, miały swój klimat i prezentowały spokojną ale przerażającą mieścinę. Książkę oceniam na 5,5 na 10.
Udostępnij: