9 lipca 2015

#7 Czas na fiszki! Wakacje z językami pełną parą!

Hej! Co u Was? Minął pierwszy tydzień lipca... bardzo upalny, niestety ;_; Leniwie, bo leniwie, ale jednak codziennie staram się uczyć jak najwięcej języków obcych, w szczególności rzecz jasna norweskiego ;) Moim głównym źródłem nauki są fiszki, które otrzymałem w ramach projektu Czas na Fiszki! Od czasu do czasu sięgam również po norweską prasę, ale niestety póki co rozumiem jedynie najprostsze zdania, a resztę muszę tłumaczyć z pomocą słowników, ale nie powiem – jest to dość wzbogacające, szczególnie jeśli najciekawsze słówka wypiszę i nauczę się!

Zobaczmy zatem, co robiłem przez ostatnie dwa tygodnie!

Norweski. Postępy. Zakończenie roku było dramatyczne i zupełnie nie miałem czasu ani chęci na jakiekolwiek działania związanie z czymkolwiek ponad szkołę, dlatego bardzo dużo słówek, które zdążyłem się nauczyć, umknęło mi i musiałem zrobić The Great Revision. Na początku sięgnąłem po starter i przejrzałem dosłownie wszystkie fiszki; słówek było ponad 500, ale dałem radę i jestem z siebie zadowolony. Mogę śmiało powiedzieć, że opanowałem podstawowe słownictwo, które daje mi solidne fundamenty do kontynuowania mojej nauki.

Sterta po lewej to słówka, które
pamiętałem. Nie było jednak tak źle :)
STARTER mogę uznać za defini-
tywnie opanowany, z czego jestem
naprawdę zadowolony! Teraz czas
na naukę ogromnego zestawu A1

Z zestawem fiszek A1 było dużo gorzej, ponieważ był on słabo utrwalony i z przerażeniem zorientowałem się, że mam jedynie przebłyski i naukę muszę rozpocząć prawie od początku, a byłem już przy wyrazie dwusetnym. Powtarzanie na nowo rozpocząłem kilka dni temu i wciąż jestem w trakcie, zostało ich dosłownie kilkadziesiąt więc mam nadzieję, że szybko dotrę do punktu, w którym będę mógł powiedzieć, iż postępuję do przodu.

Cel. Obiecuję go od dawna i myślę, że wreszcie nadszedł czas, aby sobie go wyznaczyć. Mam wakacje, jest naprawdę dużo czasu (choć upał czasem odbiera chęci na cokolwiek), dlatego sądzę, że 31 sierpnia jest ostatecznym terminem do skończenia zestawu A1. Postaram się jednak zrobić jak najwięcej przed wyjazdem do Norwegii 14 sierpnia, dzięki czemu będę mieć naprawdę solidne podstawy, a gdy połączę naukę fiszek z gramatyką, słuchaniem i próbami mówienia po swojemu, może się okazać, że mi się przełamać barierę językową i zacznę coś rozumieć oraz wchodzić w interakcje z ludźmi. Z Norwegami będę mieć kontakt, ponieważ poznałem parę, która wynajmuje mojej rodzinie dom i w ciągu kilku dni, kiedy między innymi oprowadzałem ich po mieście w Polsce, poznaliśmy się i polubiliśmy. Póki co rozmawialiśmy jedynie po angielsku, ale spróbuję to zmienić.

Angielski. Przede wszystkim słówka. Na tym poziomie, na którym jestem, najważniejsza jest nauka słówek. Podręcznik ze szkoły mamy na poziomie C1 i słownictwa jest w nim na tyle dużo, że jeszcze teraz nadrabiam małe zaległości, które w ciągu roku się nagromadziły. Oprócz tego czytam dużo na BBC i z ciekawszych artykułów wypisuję sobie słówka. Postanowiłem także czytać książki po angielsku :) Wypożyczyłem już jedną i jest naprawdę interesująca – nie za prosta, ale wcale też nie taka trudna! Zamówiłem również z eBaya kryminał po angielsku, który w oryginale jest w języku norweskim! Być może za rok przeczytam tę samą książkę w języku skandynawskim :>

Kupiona na eBayu UK
Wypożyczona z biblioteki
Kupiona za 5 zł *o*

Krzyżaczki. Kojarzycie pana Krzyżanowskiego? Zdobyłem jego książkę „100 testów z gramatyki angielskiej” i uczę się zdań. Jest to coś, co robimy w szkole i jeśli zrobię wystarczająco dużo, to przyczyni się to do lepszych ocen. Przede wszystkim jednak przyda się to do olimpiady, w której w tym roku planuję wziąć udział.

Powiem Wam, że mam ogromnego pecha. Teraz, kiedy nareszcie mam czas na blogowanie... zepsuła mi się klawiatura w laptopie... Napisałbym więcej ale nie za bardzo mam jak, dlatego powoli zmykam i postaram się rozwiązać ten problem. Ha det bra!
Udostępnij:

5 komentarzy:

  1. Podziwiam! Ja przerabiam matematykę i historię sztuki... Co prawda z mniejszą pasją, ale jednak realizuję ten chory plan.

    Trzymam kciuki za Twój dalszy rozwój! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, tyle osób korzysta z fiszek, a ja jakoś nie mogę się do nich przekonać. Rzeczywiście pomagają tak w nauce języka? Cały czas nad nimi myślę, mam duży problem z angielskim :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Myślę, że fiszki to przede wszystkim świetny sposób na rozbudowanie słownictwa; mamy pewność, że uczymy się poprawnego tłumaczenia a dzięki nagraniom mp3 również i wymowy. W nauce języka słówka nie są jednak jedyną rzeczą, którą należy ćwiczyć, wiec w zależności od tego co ci w angielskim sprawia trudność, fiszki mogą stanowić fajny fundament, bazę wyjściową, albo znudzą cię i zniechęcą. Zdecydowanie jednak polecam spróbować; możesz zaopatrzyć się w mniejszy zestaw np. 100 fiszek, żeby nie czuć się przytłoczona i zobaczyć, czy forma ci odpowiada. Jeśli jest się sumiennym i regularnie powtarza słowa z fiszek to rzeczywiście efekty są widoczne ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Cześć! Jestem tu pierwszy raz. Zachwycona.
    Ostatnio zaczęłam, lubić języki obce i bardziej je sobie cenić, więc przewiduję, że na Twojego bloga zajrzę jeszcze nie raz.
    Jeśli chodzi o metody nauki, słuchasz radia w obcym języku? To bardzo fajna opcja i wcale nie chodzi o to, by wszystko zrozumieć, tylko o to, by z językiem mieć lepszy kontakt i - przynajmniej na początku - się z nim oswoić. Ja właśnie od kilku godzin słucham jakiegoś programu informacyjnego po hiszpańsku (kilka razy mówili o Tusku) i nie jest źle.
    Wspinasz się po tej europejskiej skali A1, A2, B1...? Jak Ci idzie?
    Brakuje mi tu jakiegoś postu o Tobie. Piszę, ale nie bardzo wiem do kogo :)
    Tak czy siak ślę pozdrowienia. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Bardzo się cieszę, że piszesz! Post o mnie znajdziesz w zakładce Avenix ;) Tak, języki są naprawdę ważne i sądzę, że warto się ich uczyć. Co do radia, to rzeczywiście oglądałem filmiki kilku sławnych poliglotów i mówili tam, że najlepszą metodą nauki języków obcych jest tak zwane zanurzenie się w języku, otocznie się nim dosłownie i jednym ze sposobów, żeby to zrobić podawali oni słuchanie obcojęzycznego radia. Muszę przyznać, że nigdy jeszcze tego nie próbowałem, ale zamierzam, bo wydaje się to dość rozsądne (w końcu jak inaczej oswoimy się z językiem?). Właściwie to dzieci także uczą się języka ze słuchu, na początku nie rozumiejąc nic... :)
      Wspinam się, wspinam, mam nadzieję. Z norweskiego obecnie, zgodnie z fiszkami, jestem około połowy A1, ale w kwestiach gramatycznych samemu wybiegłem daleko do przodu a z rozmowy z norwegami na interpals.net wynikałoby, że jestem wyżej, dlatego ciężko sztywno określić. Na pewno jednak do B1 jeszcze bardzo długa droga, ale liczę na to, że kamieniem milowym będzie tutaj wyjazd do Norwegii pod koniec sierpnia :> Z angielskiego zaś jestem na C1. A ty jakich języków uczysz się/chcesz się uczyć? C:
      Dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego dziękuję za każdy komentarz!