Pokazywanie postów oznaczonych etykietą × Uniwersum Śródziemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą × Uniwersum Śródziemia. Pokaż wszystkie posty

05 lipca 2014

"Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia" J.R.R. Tolkien

Z całą pewnością powiem prawdę, kiedy stwierdzę, że nie ma wśród nas osoby, która nie słyszałaby o słynnym dziele brytyjskiego pisarza Johna Ronalda Reuela Tolkiena, jakim jest "Władca Pierścieni". Wydawcy zdecydowali się podzielić całą historię na trzy części, tworząc z opowieści fantastyczną trylogię. Od dawna przymierzałem się do rozpoczęcia swojej przygody ze Śródziemiem. Niedawno nadarzyła się po temu dogodna okazja i... dałem porwać się we wspaniały świat Elfów, Krasnoludów, Ludzi oraz potężnego zła, czyhającego w każdym zakamarku.

Wiele lat po pamiętnej podróży Bilbo Baggins kończy pisać książkę, na której stronice przelał wspomnienia z największej przygody jego życia. Z przygody, z której wyniósł nie tylko wspomnienia, ale także niepozorny złoty pierścień. Sauron, pokonany przed wiekami, znów powraca i odbudowuje swą armię; gdy zaś dowiaduje się o odnalezieniu Jedynego Pierścienia, rozpoczyna się wyścig z czasem i Czarnymi Jeźdźcami. Legendarny przedmiot musi zostać zniszczony.

Topos podróży to motyw, który wprost uwielbiam. Tolkien postanowił oprzeć na nim swoją opowieść, co już samo w sobie jest niezwykle interesujące, ponieważ daje bardzo duże pole do popisu. Przede wszystkim w trakcie przygody bohaterowie mijają przeróżne miejsca, które są warte opisania. I tutaj na chwilę chciałbym przystanąć. Jestem w szoku, jak wiarygodny świat wykreował Tolkien. Śródziemie musiało zostać stworzone od podstaw, zatem autor zaczynał z pustą kartką, a po wielu miesiącach ciężkiej pracy na białej stronie ukazała się mapa wielkiego świata z wszelakimi krainami, królestwami i państwami o jakich moglibyśmy pomyśleć. Jest to niesamowicie imponujące osiągnięcie, ale z drugiej strony ogrom Śródziemia nieco mnie przerażał. Gdy bohaterowie wymieniali nagle mniej lub bardziej przypadkowe nazwy miejsc, których kompletnie nie rozpoznawałem, czułem się dość zagubiony. Wiele z krain jednak już pamiętam, a myślę, że moja wiedza po kolejnych częściach zostanie uzupełniona.

Stworzenie świata w tak szczegółowy sposób wymaga od autora świetnych zdolności literackich, aby był w stanie ukazać czytelnikowi, jak świat ten wygląda, co się w nim dzieje i z jakich powodów. Śródziemie zostało opisane przez Tolkiena w sposób tak drobiazgowy, że mogłyby powstać całe książki skupiające się tylko na topografii, mieszkańcach oraz gatunkach roślin i zwierząt (założę się zresztą, że takie już są). Książka fantasy bez barwnych opisów świata mija się z celem, chyba że uniwersum to nie jest niczym nowym. W trakcie podróży Drużyny Pierścienia Tolkien w wyrafinowanych i przemyślanych słowach ukazywał oczom czytelnika kolejne królestwa czy rozległe tereny, dzięki czemu mogliśmy w pełni wyobrazić sobie krajobraz, na jaki spoglądać mogliby Frodo i jego przyjaciele. Tak kwieciste opisy mają jednak swój minut; mianowicie nie każdego potrafią zaciekawić. Czasem nawet ja nie mogłem przebrnąć przez trzy strony długiego monologu o karczmie, czy o mijanych drzewach i trawach. Generalnie rzecz ujmując, Śródziemie zasługiwało na dokładne opisanie i na szczęście tak się stało.

Wracając na chwilę do fabuły, zastanawiam się, czy pisząc Hobbita autor planował już "Władcę Pierścieni" i celowo dodał tam wątek pierścienia. W każdym razie, Jedyny jest tylko pretekstem, zaś źródłem zła jest Sauron, który roztacza swój cień na coraz to większe obszary Śródziemia. Motyw walki dobra ze złem jest dobrze znany i powoli zaczyna nudzić, ale w dziele Tolkiena został dobrze zrealizowany i oczekuję kontynuacji oraz finalnie wielkich bitew. Uważam, iż autor ciekawie zaplanował fabułę, opierając ją na Pierścieniu, który trzeba zniszczyć. Od pierwotnej podróży Drużyny, która wyrusza z Rivendell wkrótce zaczynają odłączać się gałęzie, które zapoczątkowują nowe wątki, na których rozwinięcie czekam z niecierpliwością.

Nie mógłbym nie wspomnieć w recenzji o wspaniałych bohaterach we "Władcy Pierścieni". Bardzo podoba mi się to, że w Drużynie mamy postaci różnych ras - Ludzi, Elfa, Krasnoluda i Hobbity. Bardzo interesujące było przyglądanie się ich różnicom a jednocześnie powstającej między nimi więzi i przyjaźni na dobre i na złe. Głównych bohaterem jest rzecz jasna Powiernik Pierścienia, czyli Frodo. Wszystko właściwie obraca się wokół niego. Polubiłem go i myślę, że jego zadanie jest straszne, dlatego bardzo mu kibicuję. Sam to niezwykle poczciwy i lojalny hobbit, za co naprawdę go szanuję, ale czasem zaczynał mnie irytować. Pchał się dosłownie wszędzie, wielu rzeczy nie rozumiał, ale jak na upartego brnął do przodu. Ponadto to dość dziwne, że cały czas nazywał Froda panem, mimo, że byli przyjaciółmi. Jednym z bohaterów, którego polubiłem najbardziej, jest Gandalf. Poznałem go już wcześniej, w "Hobbicie", i już wtedy mi zaimponował. Jego rzekoma śmierć była naprawdę smutna, ale myślę, że odegra jeszcze ważną rolę w historii. Aragorn i Legolas to niezwykle odważni i waleczni bohaterowie. Są to dwie ważne cechy, które nieraz się ujawniły i myślę, że i w przyszłości obaj będą sumiennie walczyć za dobro.

Czas na podsumowanie. Po "Drużynie Pierścienia" oczekiwałem naprawdę wiele, gdyż jest to tak dobrze znany klasyk literatury fantasy. Jak najbardziej nie zawiodłem się. Jestem pod ogromnych wrażeniem świata przedstawionego oraz kreacji żywych i skomplikowanych postaci. Opisy są bardzo rozbudowane i z detalami ukazują Śródziemie oraz jego mieszkańców. Czasem jednak mogą okazać się nieco męczące, ale uważam je za niezbędne dla tego dzieła. Język jest dość trudny; nie jest to raczej lekka powieść na wieczór czy dwa. Mimo wszystko czyta się naprawdę dobrze i wyczuwa się klimat bijący ze stronic książki. Bohaterowie są wspaniale wykreowani i z radością śledziłem ich poczynania. Ponadto, warto dodać, że ekranizacja "Drużyny Pierścienia" jest na niezwykle wysokim poziomie i osobiście bardzo polecam. Pierwsza część trylogii zasługuje na uznanie, dlatego zachęcam wszystkich, którzy zwlekają, aby jak najszybciej rozpoczęli swoją przygodę z Władcą Pierścieni. Oceniam na 9 na 10.
Udostępnij:

07 lutego 2014

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkien

John Ronald Reuel Tolkien to niezwykle ważna postać w historii literatury XX wieku. Uniwersum Śródziemia dosłownie zawojowało rynek czytelniczy, zaś ekranizacje wybitnych dzieł fantastycznych osiągnęły niebagatelny sukces. Jako wielki fan książek fantasy, postanowiłem zapoznać się z twórczością Brytyjczyka i na pierwsze spotkanie z Tolkienem wybrałem "Hobbita". Uważam, że była to świetna decyzja.

Bilbo Baggins to spokojny hobbit, wiodący dostatnie życie w swojej luksusowej norze. Ani myśli o opuszczeniu miasteczka w poszukiwaniu niebezpieczeństw i szalonych przygód. Gdy przed jego domem zjawia się Gandalf, Bilbo nie wie jeszcze, że jego spokojne życie już wkrótce zmieni się w dynamiczną podróż w groźne rejony północne, gdzie spotka zachwycające miejsca i postacie, ale także wielu groźnych wrogów, czyhających na jego życie.

Niedawno o "Hobbicie" zrobiło się niezwykle głośno za sprawą jego ekranizacji. Postanowiłem zapoznać się z książką, zanim obejrzę filmy. Już na samym początku lektury poznajemy miłego hobbita. Zaraz potem zjawiają się Gandalf i krasnoludy, a w trakcie podróży napotykamy także gobliny, olbrzymy i elfy. Byłem pod wrażeniem różnorodności stworzeń, które zostały umieszczone w Śródziemiu. A był to tylko początek mojego zachwytu rozbudowanym światem Tolkiena. W "Hobbicie" uniwersum jest przedstawione w dość okrojony sposób, ale otrzymujemy ogólne wyobrażenie tego fantastycznego świata, a także początki wątków, które swoje rozwinięcie znajdą między innymi we "Władcy Pierścieni". Muszę przyznać, że z początku Śródziemie było mi obce i niewiarygodne; pod koniec książki jednak, świat ukazany przez Tolkiena dosłownie mnie pochłonął. Czuję, że wciąż znajduję się w Rivandell lub Shire i oczekuję kolejnych przygód. Wprost nie mogę się doczekać sięgnięcia po trylogię, aby otrzymać szansę powrotu do tej krainy.

"Hobbit" to książka, która opiera się na toposie podróży, za którym zdecydowanie przepadam. Wędrówka przez zupełnie nowy świat była dla mnie bardzo atrakcyjna, a kolejne przygody naprawdę poruszające. Mam jednak wrażenie, że wszystko działo się zbyt szybko, jakby Tolkien niespecjalnie chciał skupiać się na dokładnych opisach, tylko na ogólnym przedstawieniu historii, jak najkrócej. Trochę szkoda, aczkolwiek rozumiem to, gdyż była to książka pisana głównie dla dzieci i młodzieży, a opasłe tomisko nie byłoby zachęcające. Sądzę jednak, że nieco więcej opisów i dogłębniejsze przedstawienie niektórych wątków sprawiłoby, że książka byłaby jeszcze lepsza. Generalnie jednak chciałbym przyznać, że fabuła była wciągająca, a akcja dynamiczna. Eskapada postawiła sobie cel i uparcie do niego dążyła, zwalczając wszelkie przeciwności losu. Sam pomysł na fabułę, jak widać, dość prosty, co nie zmienia faktu, że opowieść była naprawdę wciągająca.

Jak już wspomniałem, książka zachwyciła mnie zupełnie nieznanymi mi wcześniej bohaterami. Hobbici, krasnoludy, elfy, ludzie - każdy ma innych charakter, każdy żyje po swojemu, każdy stara się nie doprowadzać do konfliktów, choć czasem jest to niemożliwe. Przyznam, że bardzo polubiłem naszą kompanię - szczególnie Bilba Bagginsa. Podziwiam jego odwagę - na pewno ciężko było podjąć decyzję o wyruszeniu w podróż, z której można już nigdy nie wrócić. Nie mógłbym nie wspomnieć o krasnoludach, choć było ich zbyt dużo, abym wszystkich zapamiętał. Ich przywódca - Throrin - jest niezwykle szlachetny, ale początkowo dość... wrogo nastawiony do włamywacza. Dopiero lojalność hobbita oraz jego poświęcenia przekonały Throrina do młodego Bilba. Strasznie spodobały mi się pieśni krasnoludów - szczególnie te zaśpiewane w filmie. 

Oprócz bohaterów uczestniczących w kompanii Throrina, szczególną uwagę zwróciłem na Golluma i Beorna. Golluma znałem już wcześniej, z filmów Władcy Pierścieni, a jego postać zawsze bardzo mnie intryguje. Z zaciekawieniem czytałem o zabawie w zagadki nad tajemniczym jeziorem, a potem o utracie skarbu. Już nie mogę się doczekać, aż znów przeczytam co nieco o tej kreaturze. Beorn zaś to cżłowiek, zdolny przemieniać się w niedźwiedzia. Był bardzo interesującym bohaterem i ciekawiła mnie jego historia, ale niestety w "Hobbicie" niezbyt dużo się o nim i jego rodzie dowiedziałem.

Czas podsumować "Hobbita". Była to świetna książka, która wprowadziła mnie w niezwykłe, fantastyczne uniwersum Śródziemia. Pokochałem ten świat i jestem pewien, że nieraz jeszcze do niego wrócę. Bohaterowie w lekturze są naprawdę interesujący i cieszę się, że miałem szansę ich poznać. Fabuła, choć prosta, została dobrze przedstawiona, akcja zaś była dynamiczna i bardzo wciągająca. Minusem książki może być fakt, iż wszystko działo się, moim zdaniem, nieco zbyt szybko; zabrakło mi także opisów i rozwinięcia niektórych wątków. W każdym razie jednak, jestem bardzo zadowolony, iż miałem szansę przeczytać to dzieło Tolkiena i oceniam je na 8 na 10. 
Udostępnij: