7 sierpnia 2013

"Wybrani" C.J. Daugherty

"Wybrani" to książka, która od razu przykuła moją uwagę. Nieraz, gdy mijałem ją w księgarni, przyciągała mnie do siebie bardzo tajemniczą okładką. Mimo dużej, czasem przesadnej, kampanii reklamowej nie zraziłem się i z fascynacją zabrałem się za debiut C. J. Daugherty. Książka zdecydowanie wyróżnia się spośród nowości ale aż tak perfekcyjnie, jak można się było spodziewać, nie jest.

Po stracie brata, Allie zmieniła się w prawdziwą buntowniczkę. Czasem jednak nie wszystko idzie tak, jak się zaplanuje. Gdy po raz kolejny nastolatka zostaje złapana przez policjantów, rodzice postanawiają podjąć stanowcze kroki. Wysyłają ją do szkoły z internatem - Akademii Cimmeria. Mimo, że wszystko na pozór wygląda tak, jak powinno, w szkole dzieją się niespotykane rzeczy. Już wkrótce świat Allie nieodwracalnie się zmieni.

Książka rozpoczyna się w momencie, w którym główna bohaterka - Allie - postanawia wyrządzić psikusa dyrektorowi starej szkoły. Postać dziewczyny jest wyraźnie zarysowana - harda, buntownicza, pomysłowa ale lekkomyślna. Byłem ciekaw, jak zachowywać się będzie w nowej szkole, a raczej - w jaki sposób zdoła wywrócić ją do góry nogami. Doznałem szoku, gdy okazało się, że Allie zmieniła się w potulną, grzeczną i zamkniętą w sobie kujonką. Liczyłem na to, że wpłynie... dość negatywnie na placówkę, a tym czasem w ciągu tygodnia czy dwóch kary straciła cały buntowniczy zapał i z pokorą przyjęło to, co na nią czekało. Trochę szkoda, wciąż czuję ten niedosyt i myślę, co by było, gdyby Allie kontynuowała swoje wybryki w szkole Isabelle. Mimo wszystko, nastolatka zmieniła podejście do świata i musiałem to zaakceptować, więc zabrałem się za dalsze czytanie.

Tu pojawia się problem. Słyszałem o tym, że w "Wybranych" akcja pędzi przez cały czas i nie zwalnia ani na chwilę. To stwierdzenie jest prawdą tylko dla drugiej połowy lektury. Pierwsza była prawdziwą udręką. Właściwie nic się nie działo. Ciągłe flirty ze strony Sylvaina, dziwne zachowanie Cartera oraz poznawanie szkoły i nowych koleżanek raczej sytuacji nie poprawiały. Było to coś w rodzaju ciągłego monologu o tym samym; autorka przedstawia normalne życie Allie i nie dodała ani grama iskry. Natomiast sceny, które miały pociągać akcję do przodu, były dla mnie wręcz śmieszne... Jedni mówią, że jest to celowa zmyłka, aby czytelnik nie poczuł, że w Akademii dzieje się coś nie tak. Ja osobiście uważam, że jest to minus książki, a ponieważ jestem niecierpliwy, odłożyłem ją i przeczytałem w międzyczasie kilka innych pozycji. Dopiero wtedy przymusiłem się, aby dociągnąć "Wybranych" do końca.

Koniec? Teraz żałuję, że nastał. Nie wierzę, że między początkiem książki a jej końcem może być tak duży kontrast. Od przeciętnej, wręcz nudnej historii, dochodzimy do tak poruszających tajemnic, że potrafią aż zmrozić. Wszystko zaczyna się w trakcie balu i od tej chwili nie ma już czasu na nudę, bo kolejne fakty nadchodzą lawinowo. Autorka tym razem nie zawiodła i pokazała na co ją stać. Kiedy wreszcie mogła przestać ukrywać, że w Cimmerii jest coś nie tak, ruszyła z kopyta z tyloma tajemnicami i wątkami, że w głowie naradzał się prawdziwy mętlik. Kolejny sekret był bardziej poruszający od poprzedniego a na koniec mamy właściwie kilka nieważnych odpowiedzi i setki pytań, które nie przestają nas ciekawić nawet po wielu dniach od skończenia książki...

Wyjątkowi w "Wybranych" są zdecydowanie bohaterowie. Każdy jest inni, każdy zaskakuje; mają różne oblicza, które odsłaniają w danych sytuacjach i jest to naprawdę porywające. Na dodatek jest pewien niuans - wszyscy kłamią. Każdy ma coś do ukrycia i wyczuwa to zarówno czytelnik, jak i sama Allie. Wraz z nią poszukujemy prawdy a kolejne postacie ujawnią coś mniej lub bardziej istotnego, przy okazji określając swój charakter, historię i status. Ciężko rozszyfrować wszystkich, a - nie wiadomo dlaczego - właśnie te najskrytsze i najpopularniejsze osoby lgną do Allie a nie prości uczniowie, przygotowujący się do testów i odpowiedzi. Gdy prawda wychodzi na jaw, mało kto okazuje się być tym, za kogo się podawał.

Jedyne, co przeszkadzało mi wśród bohaterów, to sama Allie. Była dość niestabilna emocjonalnie, nie mogła się zdecydować, czy być buntowniczą duszą czy spokojną i zlęknioną dziewczyną z Londynu. Pchała się w każde niebezpieczeństwo i czasem strasznie przesadzała, popadając w skrajności. Raz całkowicie ignorowała docinki, aby już za chwilę mieć ochotę pobić się z nielubianą koleżanką. Denerwowało mnie jej podejście do ludzi. Prawie doszło do gwałtu na jej osobie, a za moment potrafiła wybaczyć oprawcy wszystko... Na dodatek ściągała na siebie wszystkie nieszczęścia oraz uwagę innych a tajemniczym trafem była ciągle tam, gdzie coś się działo. Mimo wszystko naprawdę ją lubię i nie uważam, aby te drobne niedoskonałości (których wypisałem jednak dość dużo) mogły wpłynąć na naszą sympatię i postrzeganie głównej bohaterki. Była to przede wszystkim mądra i zaradna nastolatka z problemami, które jednak się ujawniały...

W książce pojawia się wyraźny wątek miłosny, trójkąt złożony z Allie i jej dwóch adoratorów. Generalnie nigdy nie przepadałem za wątkami romantycznymi, ale jestem w stanie je znieść, jeśli nie są namolne, a dobrze wyważone. W tym przypadku mam mieszane uczucia. Na początku książki, historia opierała się właśnie głównie na zainteresowaniu Allie Sylvain'em; zwyczajnie brakowało akcji, która mogłaby przysłonić ubiegania o względy. Dopiero potem brutalne i poruszające wydarzenia zasłoniły nieco wątek miłosny, który przybrał na sile (tym samym zaczynając mnie irytować), gdy dwóch chłopaków zostało wyznaczonych do pilnowania głównej bohaterki. Mimo wszystko, nie było źle i jestem usatysfakcjonowany tym, jak autorka rozwinęła trójkąt miłosny Allie.

To, co świadczy o wyjątkowości lektury to brak wątków fantastycznych. Nie spotkamy tam wampirów, nie natkniemy się na demony, anioły czy inne stwory. Jest to przyziemna opowieść ale naprawdę niecodzienna. Właśnie w tym ujawnia się talent autorki. Potrafi ona nas zaczarować, nie używając magii. Zaskakuje tajemnicami całkiem realnymi, co szokuje jeszcze bardziej i zachęca do szybszego czytania, aby poznać więcej odpowiedzi (których paradoksalnie jest coraz mniej). Nie ma tam nic, co nie mogłoby się zdarzyć, dlatego sekrety Allie stają się nam tak bliskie. Dodatkowo, swobodny ale w zadowalający język C.J. Daugherty sprawia, że możemy poczuć się tak, jakbyśmy wraz z bohaterami znajdowali się w Anglii i poznawali ukryte prawdy.

Mogę szczerze polecić "Wybranych", choć zdarzały się duże niedociągnięcia. Cała pierwsza połowa książki jest pozbawiona zwrotów akcji i opisuje mozolnie proces zapoznawania się ze szkołą i bohaterami. Zgodzę się, że jakoś Akademię musimy poznać, ale autorka za bardzo skupiła się na zacieraniu śladów "wyjątkowości" uczelni, dlatego dopiero długo po rozpoczęciu lektury możemy liczyć na coś poruszającego - przynajmniej w moim mniemaniu. Na szczęście, gdy historia się rozkręca, ujawnia się prawdziwy fenomen i dalej wręcz nie można się oderwać. Za niezwykły koniec, mnogość tajemnic i wątków jestem w stanie przymknąć oko na nietrafiony początek. Ponadto - bohaterowie. Po prostu świetni i dobrze dopracowani, choć bywało, że główna bohaterka gubiła się w swoich poczynaniach. Zachęcam do przeczytania i oceniam na 7 na 10.
Udostępnij:

22 komentarze:

  1. Od dawna mam ochotę na tą pozycję. Kojarzy mi się trochę z Dziewczynami z Hex Hall

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie raz czytałam książkę, że akcja z początku jest nikła, a dopiero potem się rozkręca. Nie jest to wielkim minusem jeżeli ta pierwsza część jest napisana ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytałam i teraz czekam na drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też dostała siódemkę. Byłem mile zaskoczony intrygą, jednak to paskudne romansidło sporo zepsuło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytałabym tę powieść, jednak na razie nie mam funduszy na jej zakup :c

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie byłam nią w pełni zaskoczona, nie podobała mi sie kreacja bohaterów, główna bohaterka była nawet, nawet, ale Ci dwaj. Niby Carter był początkowo tajemniczy, niecodzienny, ale później kompletnie sie zmienił i mi się nie spodobał. Ta część głównie skupiała się na romansie, a mnie ciekawiły te wszystkie sekrety. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama czytam teraz "Wybranych", dobrnęłam gdzieś d 3/4 książki. Do tego momentu zgadzam się z Tobą, natomiast nie chcę psuć sobie niespodzianki, więc pominęłam akapit o zakończeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Wybranych" pożyczyłam od koleżanki - od tej pory leżą na półce i czekają na swoją kolej. Mam nadzieję, że sięgnę po tę lekturę jeszcze podczas wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy dorwałam książkę w swoje ręce, spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż dostałam, ale to tylko działało na jej plus. Dla mnie powieść jest niesamowita. Już nie mogę się doczekać kontynuacji :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi także książka się spodobała. Jednakowoż było dużo rzeczy, które irytowały. Na przykład tak samo jak Ty nie jestem w stanie zrozumieć jak Allie mogła tak po prostu mu wybaczyć.. to chyba jedyna nierealna rzecz w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, czy czytać czy nie. W sumie cały czas nie wiem. skoro akcja rozkręca się dopiero w połowie... Hmm... Pomyślę jeszcze nad nią. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobnie zdanie na temat pierwszej części - w ogóle pierwsze 4 czy 5 rozdziałów to mnie wręcz zniechęcały do czytania, ale potem na szczęście się rozkręciło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie książka bardzo się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytalam jeszcze tej pozycji, a jestem jej bardzo ciekawa. Mam ją na liście must read :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele słyszałam o tej książce i nadal się nad nią zastanawiam :) Obserwuję ^^ pozdrawiam, livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiele osób zachwala tę książkę, więc muszę w końcu po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale na pewno kiedyś po nią sięgnę ; D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jedna z moich ulubionych książek! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie też ta książka bardzo się podobała. Teraz czekam na kontynuację. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytam, bo jestem ciekawa tego kontrastu między początkiem a końcem książki i interesuje mnie ta niestabilność. Taki trochę dziwny zabieg literacki.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego dziękuję za każdy komentarz!