17 marca 2017
Jak wiecie, od dłuższego czasu prowadzę na blogu serię Czas na fiszki. Minęło kilkadziesiąt tygodni od pierwszego wpisu z tą właśnie etykietą. Koniec roku 2015 to również wyznaczony przeze mnie termin zakończenia zestawu fiszek A1. Po tak długiej przygodzie z fiszkami, chciałbym podzielić się z wami moją opinią na ich temat.
Dobry sposób na naukę słówek... Czym są fiszki?
14 listopada 2016
Jak praktycznie uczyć się gramatyki i leksyki? Niemiecki w tłumaczeniach cz. 3.
Cześć, niedawno recenzowałem dla Was książkę "Angielski w tłumaczeniach cz. 4", która zaskoczyła mnie świetnym podejściem do nauki, obszernością zagadnień, ciekawym, wymagającym słownictwem i dobrymi wyjaśnieniami.Jako, że mój niemiecki jest znacznie gorszy od angielskiego, postanowiłem spróbować swoich sił z książką "Niemiecki w tłumaczeniach cz. 3", co stanowi poziom średnio zaawansowany (B1). W tekście będę chciał przedstawić swoje własne metody pracy z książką, które sprawdziły się przez miesiąc nauki języka naszych zachodnich sąsiadów.
Zaczynamy!
Aby efektywnie tłumaczyć zdania najpierw musimy poznać słownictwo
Przypomnę, że "Niemiecki w tłumaczeniach" (a także inne warianty językowe) składa się z kilkudziesięciu działów gramatycznych, a głównym zadaniem uczącego się jest tłumaczenie zdań z języka polskiego na język docelowy. Jako że moje słownictwo w niemieckim jest bardzo ograniczone, od początku miałem duże kłopoty z wykonywaniem ćwiczeń. Problemem nie było nierozumienie form i zasad gramatycznych, a nieznajomość praktycznie większości rzeczowników i dużej części przymiotników.
29 czerwca 2016
Recenzja: Angielski w tłumaczeniach cz. 4, Preston Publishing
Wydawnictwo językowe Preston Publishing ma w swojej ofercie materiały do nauki angielskiego (w tym także biznesowego), niemieckiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego oraz rosyjskiego. Największą popularność zyskała recenzowana przeze mnie seria "Angielski w tłumaczeniach". Analogiczne zestawy ćwiczeniowe zostały opracowane także dla reszty oferowanych języków.
Każda część cyklu reprezentuje inny poziom zaawansowania - począwszy od A1 (część 1), skończywszy na C2 (część 6). Obiektem mojego zainteresowania była tym razem część czwarta, według autorów odpowiadająca poziomowi B2 i B2+.
Każda część cyklu reprezentuje inny poziom zaawansowania - począwszy od A1 (część 1), skończywszy na C2 (część 6). Obiektem mojego zainteresowania była tym razem część czwarta, według autorów odpowiadająca poziomowi B2 i B2+.
28 listopada 2015
#13 Czas na fiszki! Czy norweski jest językiem trudnym?
Listopad nareszcie zmierza ku końcowi. Był to miesiąc męczący, dość ciężki, przytłaczający. Grudzień nie jest może szalenie lepszy, ale mimo wszystko trwa tylko niecałe trzy tygodnie, potem zaś nadchodzą święta i nowy rok, kiedy można spokojnie wypocząć i cieszyć się czasem wolnym.
W dzisiejszym poście chciałbym odpowiedzieć na pytanie, czy norweski jest językiem trudnym.
Dodatkowo opowiem o swoich postępach.
Reakcje. Rozmawiam z przyjaciółmi, jestem u lekarza lub czatuję z kimś na internecie. Dyskusja kieruje się w stronę szkoły, potem zaś najczęściej zahacza o języki. Bez zastanowienia mówię, że uczę się norweskiego. Z kimkolwiek bym rozmawiał, reakcje są takie same. Ogromne oczy zdziwienia, grymas na twarzy, słowa wypowiedziane z niedowierzaniem: "Norweskiego? Ale... czemu?", "Podziwiam, taki język sobie wybrać", "Skąd w ogóle taki pomysł?". Chciałbym powiedzieć, że wyolbrzymiam, ale co najmniej dwa razy zdarzyła mi się wyżej opisana sytuacja. Czy naprawdę aż tak zaskakującym jest fakt, iż uczę się języka wikingów? Zastanówmy się...
15 listopada 2015
Recenzja: Fiszkoteka.pl, czyli e-fiszki na każdą kieszeń
Cześć, jak mija Wam listopad? Mnie niestety dość wolno i ponuro - szczególnie, gdy wyglądam przez okno i widzę świat zasnuty szarą mgłą i sączącą się z nieba mżawką. Na szczęście jednak taka pogoda sprzyja aktywnościom, których można się podjąć w domu. Tym razem jednak nie zniknąłem pod kołdrą z ulubioną książką, a stanąłem na przeciw temu, do czego od dawna się zbierałem - usystematyzowaniu wiedzy i kontynuowaniu nauki języka niemieckiego.
Z pomocą przyszedł mi portal Fiszkoteka. Byłem niezmiernie ucieszony, gdy otrzymałem propozycję współpracy. Uznałem, iż jest to ten moment, w którym argument "nie mam się z czego uczyć" wreszcie przestaje mieć rację bytu i czas się za siebie zabrać. O Fiszkotece słyszałem już wcześniej - nazwa obiła mi się o uszy, a charakterystyczne logo wydało się być znajome, aczkolwiek nigdy nie miałem jeszcze okazji przyjrzeć się portalowi z bliska. Już na samym wstępie strona prezentuje się bardzo zachęcająco. Jasny i minimalistyczny wygląd zachęca do dalszego eksplorowania, zaś kolorowe guziczki w menu aż proszą, aby je kliknąć. Krótka notka na stronie głównej przekonuje, iż wystarczy 15 minut nauki dziennie, aby efekty naszej pracy były już wkrótce zauważalne. Czy system pracy, jaki proponuje Fiszkoteka, jest naprawdę tak skuteczny?



